Oficjalne przeprosiny PHP. Jakub Kodymowski przyznaje się do winy po zdradzie z Pythonem

Oficjalne przeprosiny PHP. Jakub Kodymowski przyznaje się do winy po zdradzie z Pythonem

Nie wierzę w Boga. Nie wierzę w horoskopy. Nie wierzę w czarne koty przebiegające drogę. Ale po ośmiu dniach ciągłych awarii zacząłem się zastanawiać, czy jednak istnieje Bóg Kodowania.

Bo kiedy ósmy dzień z rzędu walczysz z losowymi awariami, a na monitorze po raz setny pojawia się ten sam błąd, powoli przestajesz być racjonalnym inżynierem.

Najpierw sprawdzasz logi.

Potem dokumentację.

Później Stack Overflow.

Na końcu zostają już tylko fazy Księżyca, szałwia i próba odczynienia uroku nad serwerownią.

Brzmi absurdalnie?

Ja też tak uważałem.

Do czasu.

Jak do tego doszło?

Początek całej katastrofy był absurdalnie banalny.

Postanowiłem zrobić niewinny „skok w bok”.

Przepisałem niewielki fragment aplikacji z PHP do Pythona i FastAPI.

Siedziałem, patrzyłem na ten elegancki asynchroniczny kod i pomyślałem:

„Kurczę… fajny ten FastAPI. Fajny ten Python.”

I dokładnie od tej jednej myśli świat zaczął się sypać.

Przypadek? Coraz mniej w to wierzę.

Od tamtego momentu zaczęły dziać się rzeczy, których nie potrafię racjonalnie wyjaśnić.

Nie jedna aplikacja.

Nie jeden serwer.

Nie jeden hosting.

Po prostu wszystko.

Lista grzechów wygląda mniej więcej tak:

  • awarie na różnych serwerach i w różnych środowiskach,
  • problemy na kilku stronach opartych o WordPressa,
  • wywalił się nawet Complianz — wtyczka, której jedynym zadaniem jest powiedzieć światu: „Tak, możesz mnie śledzić.” Nawet ona uznała, że ma już dość,
  • a wisienką na torcie był telefon od znajomego. Zadzwonił z drobną poprawką… i w trakcie rozmowy zawiesił mu się komputer.

Dziewiątego dnia.

Przysięgam.

Pozostało już tylko jedno rozwiązanie.

Nie widzę innej drogi.

Kiedy zawodzą metody inżynieryjne, trzeba sięgnąć po środki ostateczne.

Czas opuścić głowę.

Czas odbyć publiczną pokutę.

Oficjalne przeprosiny

Ja, Jakub Kodymowski, niniejszym składam oficjalne przeprosiny społeczności PHP oraz samemu językowi.

PHP…

Znamy się od wielu lat.

Byłaś przy moich pierwszych skryptach pisanych po nocach.

Byłaś przy dużych wdrożeniach.

Byłaś wtedy, kiedy inne technologie dopiero raczkowały.

A ja…

…zachwyciłem się młodszą składnią.

Pomyślałem, że może warto spróbować czegoś nowego.

To nic nie znaczyło.

FastAPI było tylko chwilowym zauroczeniem.

Przegiąłem.

Miałaś pełne prawo się obrazić.

 

<?php

echo „Przepraszam.”;

die(„Bez Ciebie nie ma nic.”);

Moja pokuta

Żeby odbudować to zaufanie, uroczyście zobowiązuję się do przestrzegania kilku zasad.

  1. Nigdy więcej nie powiem, że „Python zrobi to szybciej”.

Kod działa tak szybko, jak dobry jest programista.

Wojny technologiczne zostawiam internetowi.

  1. Koniec z dokładaniem RAM-u na ślepo.

Najpierw analiza.

Potem decyzje.

Nie odwrotnie.

  1. Przestaję obrażać LiteSpeeda.

Jeżeli coś nie działa, najpierw sprawdzam swój kod.

Dopiero później serwer.

  1. Wracam do czytania logów.

Bo logi są nudne.

Ale zaskakująco często mają rację.

A jeśli to nie pomoże…

…to pozostaje już tylko ostatnia forma pokuty.

Na przystankach i billboardach pojawią się publiczne przeprosiny.

Bez kodów QR.

Bez reklamy.

Bez sprzedaży.

 

Po prostu:

Przepraszam, PHP.

Jakub Kodymowski

Może to zabobon.

Może marketing.

Może terapia.

A może po prostu po dziesięciu dniach awarii człowiek zaczyna wierzyć w rzeczy, z których jeszcze tydzień wcześniej sam by się śmiał.

Jedno wiem na pewno.

Będzie refaktor.

Będą przeczytane logi.

Będzie optymalizacja.

I mam nadzieję, że PHP przyjmie moje przeprosiny.

Bo drugi raz nie zamierzam ryzykować obrażenia Boga Kodowania.

I jeszcze na koniec – oficjalny plakat który wydrukujemy na wiatach przystankowych:

Share this :