Jak zrobić stronę WWW w jeden dzień? Hopa Hopa, MVP i trochę rozsądku

Jak zrobić stronę WWW w jeden dzień? Hopa Hopa, MVP i trochę rozsądku

Cześć, z tej strony Kuba. I chciałem Wam dzisiaj pokazać, jak robi się stronę internetową w jeden dzień.

Nie „w jeden dzień” w znaczeniu:

wrzucamy logo, jeden przycisk i udajemy, że gotowe.

Tylko normalną, działającą stronę, na którą można skierować klientów, rozpocząć komunikację i później spokojnie ją rozwijać.

Bohaterem dzisiejszej historii jest Hopa Hopa — nowa sala zabaw dla najmłodszych w Szczecinie.

Widzieliśmy już pierwsze materiały z obiektu i wygląda to naprawdę świetnie. Jeśli macie dzieciaki — warto zapamiętać tę nazwę.

A przy okazji realizacji możemy pokazać coś, o co klienci pytają nas bardzo często:

co właściwie oznacza „szybka strona WWW”?

Najpierw MVP

MVP to Minimum Viable Product.

Czyli nie:

„zróbmy coś byle jak, byle szybko”.

Tylko:

„zróbmy pierwszą wersję, z której można już normalnie korzystać”.

Na stronie Hopa Hopa użytkownik ma od początku:

ofertę (na dniach powstanie),
najważniejsze informacje,
zdjęcia i materiały wizualne,
kontakt,
wersję mobilną
i jasną odpowiedź na pytanie:

„Gdzie trafiłem i co mogę tutaj zrobić?”

To wystarczy, żeby rozpocząć komunikację.

Potem patrzymy, jak ludzie korzystają ze strony i rozwijamy to, czego naprawdę potrzebują.

Blog?

Dokładamy.

Rezerwacje?

Dokładamy.

Sklep?

WooCommerce już zaciera wtyczki.

Nie musimy przy pierwszej wersji przewidywać, jak firma będzie działała w roku 2032.

Stack: WordPress + Elementor + Kadence

Przy tej realizacji postawiliśmy na bardzo prosty zestaw:

WordPress + darmowy Elementor + Kadence.

Czyli:

WordPress daje fundament i możliwość późniejszego rozwoju.

Elementor pozwala bardzo szybko składać i modyfikować widoki.

Kadence daje nam motyw oraz gotowe układy, od których możemy wystartować.

I tutaj ważna rzecz.

Gotowy szablon nie oznacza gotowej strony.

To rusztowanie.

Masz już proporcje, hierarchię, podstawową responsywność i strukturę.

Potem wyrzucasz to, czego nie potrzebujesz, zmieniasz kolory, fonty, zdjęcia, treść, układ sekcji i dostosowujesz wszystko do konkretnej marki.

Dom nadal trzeba zbudować.

Po prostu nie zaczynamy od ścinania drzewa na deski.

Dlaczego WordPress?

Bo jego ekosystem jest absurdalnie duży.

Dzisiaj klient potrzebuje prostej strony.

Jutro pyta:

„A możemy dodać rezerwacje?”

Możemy.

Newsletter?

Możemy.

WooCommerce?

Możemy.

Wersje językowe, CRM, formularze, automatyzacje, zewnętrzne API?

Najczęściej również.

Dlatego bardzo lubię WordPressa właśnie przy MVP.

Nie muszę dzisiaj wiedzieć, czym strona będzie za dwa lata.

Muszę tylko nie zbudować jej w taki sposób, żeby za dwa lata trzeba było wszystko wyrzucić.

Do tego dochodzi gigantyczny świat rozszerzeń — od prostych narzędzi po całe ekosystemy takie jak YITH.

I wtedy robi się naprawdę ciekawie.

Jeden człowiek, WordPress, WooCommerce, Elementor i kilka rozsądnie dobranych rozszerzeń potrafią dzisiaj w kilka dni stworzyć rozwiązanie, które jeszcze niedawno spokojnie dostałoby osobny projekt w małym software house’ie.

Nie dlatego lubimy ten stack, że jest najbardziej romantyczny.

Lubimy go dlatego, że pozwala szybko przejść od:

„A dałoby się?”

do:

„Tak. Już działa.”

Elementor, czyli produkcja mało romantyczna

Mógłbym tutaj opowiedzieć o drag & dropie, breakpointach, responsive design, gotowych komponentach i możliwości późniejszej edycji przez klienta.

Wszystko to prawda.

Ale jest jeszcze jedna funkcja, którą wyjątkowo lubię.

Tryb „Wkrótce”.

Ja po zalogowaniu widzę normalną stronę.

Buduję.

Klikam.

Psuję.

Naprawiam.

Sprawdzam, czy mobile znowu nie postanowił interpretować projektu artystycznie.

A użytkownik widzi spokojną stronę „under construction”.

W przypadku Hopa Hopa — ze skaczącą kulką.

Ja robię swoje.

Kulka swoje.

Idealny podział obowiązków.

Kulka jest pancerna

Sama animacja strony „Wkrótce” też dobrze pokazuje nasze podejście.

HTML + CSS.

Zero JavaScriptu.

Nie dlatego, że JavaScript jest zły.

I absolutnie nie dlatego, że autor go nie umie.

No dobrze.

Nie tylko dlatego. 😉

Po prostu nie było żadnego powodu, żeby dokładać kolejną warstwę technologii wyłącznie po to, żeby kulka robiła hop.

Jeżeli problem można rozwiązać prościej — rozwiązujemy go prościej.

JavaScript przyjdzie, kiedy będzie miał coś sensownego do zrobienia.

A co ze zdjęciami, skoro obiekt jeszcze powstaje?

Klasyka projektu przed otwarciem:

nie ma zdjęć, bo nadal trwa budowa.

Nie szkodzi.

Mamy rzuty, wizualizacje, materiały projektowe i narzędzia AI, które dzisiaj potrafią bardzo mocno przyspieszyć przygotowanie pierwszej warstwy materiałów.

I tutaj warto rozdzielić dwie rzeczy.

AI może pomóc.

AI może przyspieszyć.

AI może przygotować warianty, obrazy, teksty czy strukturę.

Ale AI nie podejmuje za nas decyzji projektowych.

Nadal trzeba wiedzieć:

co pokazać,
w jakiej kolejności,
co jest istotne dla klienta,
gdzie postawić CTA,
co ma zniknąć na mobile,
jak ułożyć strukturę
i co właściwie ta strona ma sprzedać.

LLM może nosić cegły.

Ktoś nadal musi wiedzieć, gdzie postawić ścianę.

Szybko nie znaczy prowizorycznie

I to jest chyba najważniejsza rzecz w całej historii.

MVP nie oznacza słabej strony.

Oznacza stronę wystarczająco kompletną, żeby mogła rozpocząć pracę.

Publikujemy.

Klient może rozpocząć kampanię otwarciową.

Ludzie zaczynają wchodzić.

Patrzymy, czego szukają.

Zbieramy uwagi.

I rozwijamy produkt na podstawie rzeczywistości, a nie półrocznych przewidywań zespołu projektowego.

To podejście ma jeszcze jedną zaletę:

strona zaczyna zarabiać albo zbierać dane, zamiast przez trzy miesiące mieszkać na localhost.

Ile naprawdę trwa „strona w jeden dzień”?

Przy prostym zakresie i rozsądnie przygotowanym projekcie:

około jednego dnia pracy do pierwszej działającej wersji.

Oczywiście nie każdą stronę da się tak zrobić.

Rozbudowany e-commerce, niestandardowy system rezerwacyjny czy projekt wymagający wielu integracji to zupełnie inna historia.

Ale prosty serwis firmowy lub landing page?

Jak najbardziej.

I „gotowe materiały” również znaczą dzisiaj coś innego niż kilka lat temu.

Nie potrzebujemy trzydziestostronicowego briefu i katalogu:

FINAL_final_poprawione_ostateczne_v7

Potrzebujemy przede wszystkim sensownej odpowiedzi na cztery pytania:

Co to jest?
Dla kogo?
Co ma znaleźć się na stronie?
Co użytkownik ma zrobić po wejściu?

Resztę potrafimy już bardzo szybko poukładać.

Czyli podsumowując

Szybka strona WWW nie musi być prowizorką.

Może być pierwszą sensowną wersją produktu, która od razu zaczyna pracować, a później rozwija się razem z biznesem.

Bez sześciomiesięcznego wdrożenia.

Bez komitetu sterującego.

Bez 48-slajdowej prezentacji zatytułowanej:

„Holistyczna transformacja cyfrowa customer journey 2030”.

Po prostu:

projekt → MVP → publikacja → dane → rozwój.

A Hopa Hopa właśnie przechodzi przez ten proces.

Możecie zobaczyć efekt tutaj:

hopahopa.fun

Kulka tutaj

A ja wracam do kodowania, bo szef krzywo patrzy.

Mobbing.

Tak.

Jestem swoim szefem. 😄

Share this :