Case study Guns N’ Stories: jak z postów powstało kolekcjonerskie uniwersum marki

Case study Guns N’ Stories: jak z postów powstało kolekcjonerskie uniwersum marki

Czy social media strzelnicy muszą składać się z kolejnych zdjęć broni, tarcz i komunikatów „zapraszamy”? Niekoniecznie. Dla Guns N’ Stories zaczęliśmy budować własne uniwersum kart kolekcjonerskich. A ponieważ projekt rozwija się zdecydowanie szybciej, niż początkowo zakładaliśmy, powoli powstaje z niego również prawdziwa gra.

Wszystko zaczęło się od prostego problemu

Guns N’ Stories to strzelnica, więc naturalnych tematów komunikacyjnych nie brakuje.

Można pisać o:

  • bezpieczeństwie,
  • pierwszej wizycie,
  • konkretnych rodzajach broni,
  • randkach,
  • wieczorach kawalerskich i panieńskich,
  • imprezach integracyjnych,
  • rodzinnych wyjściach (epicka przygoda ojca i syna ^.^),
  • technice strzelania.

I oczywiście takie treści tworzymy.

Tylko że marka nie może przez cały czas mówić:

mamy broń,
mamy wolne terminy,
zapraszamy na strzelnicę.

Po pewnym czasie wszystkie profile zaczynają wyglądać podobnie.

Potrzebowaliśmy więc czegoś, co nie będzie kolejnym pojedynczym postem, ale powtarzalnym formatem, który można rozwijać przez miesiące, a nawet lata.

Tak pojawiły się Legendarne Karty Guns N’ Stories.

Najpierw był żart. Potem zrobił się system.

Pierwszy pomysł był bardzo prosty:

połączmy świat broni z mechaniką znaną z gier kolekcjonerskich.

Każdy bohater dostaje swoją kartę.

Każda karta ma:

  • numer,
  • klasę rzadkości,
  • przypisaną broń,
  • supermoc,
  • statystyki,
  • charakterystyczny ubiór,
  • środowisko naturalne,
  • ulubiony samochód,
  • potrawę i napój,
  • kamień mocy,
  • motto,
  • własną historię.

Do tego dochodzi spójna konstrukcja graficzna całej serii.

W efekcie pojedynczy post przestaje być jednorazową grafiką.

Staje się elementem większej kolekcji.

A kiedy powstaje kolekcja, automatycznie pojawia się kolejna rzecz:

ludzie zaczynają być ciekawi następnej karty.

I właśnie o to nam chodziło.

Bohaterowie zamiast kolejnych reklam

Karty bazują na archetypach inspirowanych popkulturą, grami, internetem i ludźmi, których można spotkać gdzieś pomiędzy osiedlową ławką, ekspresem do kawy w korporacji a serwerem Counter-Strike’a.

Każda postać dostaje własny charakter.

Niektóre są bardziej absurdalne.

Inne bardziej techniczne.

Jeszcze inne bezpośrednio nawiązują do konkretnego rodzaju broni.

Dzięki temu komunikacja Guns N’ Stories zaczyna mieć coś, czego nie da się łatwo skopiować:

własne lore.

Nie opowiadamy już tylko o produkcie.

Budujemy świat dookoła produktu.

Karta Administratora

Jedną ze specjalnych kart został Administrator.

Final Boss całej kolekcji.

Postać wyposażona między innymi w:

GUESS Monogram Armor, uprawnienia systemowe i statystyki ustawione nieco wyżej niż u pozostałych bohaterów.

Czy to jest uczciwe?

Oczywiście.

Administrator ma roota.

Karta dostała najwyższy poziom rzadkości i własną stylistykę. Jest jednocześnie żartem, elementem świata Guns N’ Stories i kolejnym pretekstem do opowiedzenia historii marki.

I właśnie w tym miejscu projekt zrobił się jeszcze ciekawszy.

Od grafiki na Facebooku do prawdziwej karty

Od początku nie chcieliśmy, żeby seria żyła wyłącznie w social mediach.

Dlatego projekty przygotowujemy również z myślą o fizycznych kartach kolekcjonerskich.

Wybrane egzemplarze mają trafiać do klientów odwiedzających strzelnicę.

To oznacza, że rzecz, która zaczęła się jako content marketing, zaczyna funkcjonować również poza ekranem.

Klient może wyjść ze strzelnicy z:

  • doświadczeniem,
  • zdjęciami,
  • przestrzeloną tarczą,
  • i kolejnym elementem swojej kolekcji.

To drobiazg.

Ale dokładnie takie drobiazgi sprawiają, że markę łatwiej zapamiętać.

A skoro są karty…

…to pojawiło się oczywiste pytanie:

czy da się w nie grać?

Odpowiedź brzmi:

pracujemy nad tym.

Seria jest rozwijana tak, aby poszczególne postacie, statystyki, klasy rzadkości i specjalne właściwości mogły w przyszłości stworzyć podstawę rzeczywistej gry karcianej.

I tutaj projekt przestaje być już wyłącznie kampanią kreatywną.

Zaczynamy projektować system.

Trzeba myśleć nie tylko o tym, czy karta wygląda dobrze, ale również:

  • jak klasyfikować postacie,
  • jak rozwijać poziomy rzadkości,
  • jak utrzymać spójność kolejnych serii,
  • które parametry mają znaczenie,
  • jak budować zależności między kartami,
  • jak rozszerzać świat bez rozwalania jego zasad.

Czyli dokładnie tak, jak przy budowie każdego produktu.

Tyle że tym razem produktem jest trochę absurdalna gra karciana o strzelnicy.

Przy okazji, jak już powstanie logika i mechanika – zakodowanie tego w moim ukochanym PHP to czysta przyjemność. Oczami wyobrtaźni widzę:

Backend: PHP 8.4 + Laravel

Frontend: Vue 3 + Inertia

Baza: MySQL

Dlaczego akurat tak? Bo najważniejsza część gry nie będzie graficzna. Najważniejszy będzie silnik zasad: 

gracz zagrywa kartę → karta odpala efekt → sprawdzamy statystyki → modyfikujemy stan gry → następna tura.

To aż się prosi o normalne klasy PHP.

Dlaczego właściwie robimy takie rzeczy?

Bo marka potrzebuje czegoś więcej niż logo i zestawu reklam.

Najciekawsze systemy komunikacji powstają wtedy, kiedy można stworzyć format należący wyłącznie do konkretnej marki.

Karty Guns N’ Stories mają kilka zadań jednocześnie.

Budują rozpoznawalność.

Dają regularny materiał do social media.

Pozwalają prezentować broń bez kolejnego katalogowego zdjęcia.

Tworzą powracające postacie.

Dają powód do interakcji.

Mogą funkcjonować fizycznie w punkcie sprzedaży.

A w przyszłości mogą stać się osobnym produktem.

To nie jest więc tylko „ładna grafika”.

To mechanizm komunikacyjny, który można rozwijać w wielu kierunkach.

Jak powstaje jedna karta?

Proces zaczyna się od pomysłu na bohatera.

Najpierw, podczas Bardzo Ważnego Spotkania (tzw. BWS), na Górce Gajowej, definiujemy jego charakter:

kim jest, z czym się kojarzy, jaka broń do niego pasuje i dlaczego ktoś miałby go zapamiętać.

Potem powstają:

nazwa i archetyp → lore → parametry → rzadkość → copy → koncepcja wizualna → grafika → finalna karta.

Na końcu sprawdzamy jeszcze, czy nowa postać pasuje do całego systemu i czy można ją wykorzystać również w kolejnych materiałach.

Bo dobra seria contentowa nie powinna kończyć się po publikacji jednego posta.

Powinna dawać materiał do następnych.

Content, który można dotknąć

To jest chyba element projektu, który lubimy najbardziej.

Większość marketingu cyfrowego znika po kilku dniach w feedzie.

Tutaj post może zmienić się w kartę.

Karta może trafić do klienta.

Kilka kart może stworzyć kolekcję.

Kolekcja może stać się grą.

A gra może przyciągnąć kolejne osoby do świata marki.

I dokładnie wtedy marketing przestaje być zbiorem pojedynczych publikacji.

Zaczyna być systemem, który sam produkuje kolejne historie.

Co dalej?

Kolejne karty są już projektowane.

Aktualnie, w chwili gdy piszę ten tekst, powstają archetypy: Fanatyk Historii i Królowa Zalando.

Powstają nowe postacie, bronie, poziomy rzadkości i coraz większa ilość całkowicie niepotrzebnego lore.

Czy cały projekt rozsądnie byłoby zatrzymać na kilku grafikach?

Prawdopodobnie.

Dlatego oczywiście tego nie zrobimy.

Legendarne Karty Guns N’ Stories dopiero się rozkręcają.

A jeśli chcecie zobaczyć markę, dla której budujemy cały ten świat — od strony internetowej i treści po kampanie oraz kolekcjonerskie eksperymenty — zajrzyjcie tutaj:

https://chodzpostrzelac.pl/

Share this :